• Aneta Strzeszewska

Wracam.

#macierzyństwo #kołysankiniedzisiejsze


Wracam do siebie. Małymi krokami bo z dwójką na pokładzie zrobisz podwójnie mniej.

A czasu na wszystko potrzeba podwójnie więcej. A jakby było 3 dzieci? Święci za życia!


Ignaś póki co jest wymagający na maksa. Niekończące się problemy ,,przełykowo- jelitowo- pupne „ nie dają mu spokojnie spać ani to drugie na s. Julek też dokłada swoim wiecznym ząbkowaniem, chorobami i buntem dwulatka, który zaczął się około jego 1 urodzin i skończy pewnie koło jego 30-stki.

Cyrk na kółkach:) Ale kochany. Pisząc to patrzę na dwa misie siedzące przede mną. Każdy z chłopców ma swojego. Nie wiem jak mogłam żyć bez tych prawdziwych moich Misiów . Och jak słodko się zrobiło:) Tak! Takie chwile również się zdarzają. :):):)

A nawet - przeważają!

I chociaż prysznic biorę w niecałe dwie minuty, i nie zwracam już uwagi na dobór koloru skarpetek, i w kółko jem to samo, a bajzel w chałupie taki. że o 18:00 nie ma jak przejść … to jednak czasem zatrzymuję się, aby jak mantrę powtórzyć słowa:

jesteś matką ale nie tylko. Staram się więc łapać te chwile POZA, które w moim przypadku są ładowarką emocjonalni- duchowo- fizyczną. Taka jestem. Pomimo ogromnej miłości do tych trzech budrysów potrzebuję CHWILI oddechu.

Jadąc niedawno w busie koncertowym mieliśmy rozkminkę na ten temat. Doszliśmy do wniosku że pielęgnowanie swoich pasji, nieczynienie urodzenia i wychowania dzieci czy osiągniecie stabilizacji finansowej- jako jedynych celów dążenia, jest mega ważne. Może bowiem sprawić że na tzw. stare lata będziemy mieć jeszcze ,,po co żyć”.


Jak te nasze pociechy wyfruną z domu, jak już nie będzie na co wydawać tych zarobionych przez całe życie pieniędzy, to może dzięki pasjom będzięmy nadal żyć kolorowo:) Nawiązując więc do wyżej wymienionego, w mojej głowie (głównie podczas godzinnych karmienio-dojenio-odbekiwaniach i tańcach antykolkowych) powstają nowe postanowienia. Ktoś powie - przecież nie jest sylwester , i w ogóle po co tyle postanowień. Lepiej jedno a konkretne. Tylko że na to jedno trzeba wiele sił i dużo motywacji. Akurat teraz nie posiadam ani jednego ani drugiego. Matka małego dziecka to ma postanowienia typu: schudnąć chociaż kilogram, ubrać się jutro ładnie ,, po domu” lub w ogóle się przebrać z piżamy:) , przeczytać jedną stronę książki więcej niż ostatnio... Albo pospać godzinę dłużej… I co - to nie są ważne postanowienia? Nie trzeba od razu wielkich rzeczy. Na ten moment te są jak Mont Everest.

,,Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się – ze wszystkich sił – tego, czego pragnie. „ Może to właśnie dzieci i patrzenie jak one dążą do upragnionego celu, pomoże spełnić chociaż kilka pozycji z mojej listy.