• Aneta Strzeszewska

EDUKACJA ,,Z KORONĄ''.

#koronawirus #nauczanie #uczenie #uczeń #nauczyciel #rodzic #szkoła #zostanwdomu

#homeoffice


Normalność. Często zdarza się w niej nam narzekać na zły los, na złą pogodę, na brak pieniędzy, na brak relacji, na złą politykę, urzędy, szkoły, figurę, fryzurę... ogólnie...

Wszystko złe.

A dopiero teraz, gdy przyszło nam żyć w pandemii, można dostrzec, jak nam było dobrze.

Jak było poukładane...

Mnie osobiście dziś edukacja dotyczy ,,tyle o ile”. Siedzę na macierzyńskim, mam przy sobie męża, dziecko, muzykę

i kawałek swojej zieleni. Mogę wyjść i odetchnąć.

Do spotkań z bliskimi tęskniłam i przed pandemią. Macierzyństwo to mimo obowiązków, jednak trochę samotny czas.

Ale jak to mówią- ,,docenisz jak stracisz”.

Święta prawda. Telefony czy internet niby udostępniają nam możliwość kontaktu, ale błysku

w oku nie dostrzeżesz przez Skypa. Nie poczujesz aż takiej bliskości na odległość, jak wtedy gdy tulisz drugiego człowieka.

Chociaż lepszy rydz niż nic.

Nauczanie w czasach w których przyszło nam żyć postawiło wysoką poprzeczkę wszystkim.

Jako nauczyciel z trzynastoletnim stażem (OMG), wiele mogę dobrego i złego powiedzieć

o polskim systemie nauczania. Jednak to, z czym przyszło nam teraz się zmierzyć pokazuje, że jednak nie było chyba aż tak źle…


Rozmowy z przyjaciółmi skłoniły mnie do napisania tego posta.

Dwóm mamom, nauczycielce (która przypadkiem jest również mamą:-) ) i uczennicy, zadałam 8 pytań. Każda z nich bowiem boryka się z trudami pandemii, odczuwając inaczej. Ze swojej perspektywy. Niektóre odpowiedzi mnie samą zaskoczyły.

Lektura ciekawa i myślę, że można zobaczyć w niej cząstkę siebie. Może spojrzycie inaczej na ten niezwykle trudny czas.


Zapraszam do lektury w imieniu swoim i kilku przecudnych niewiast:).

  1. Na wszystkich wiadomość o pandemii oraz decyzja o zamknięciu szkół spadła jak grom z jasnego nieba. Jaka była Wasza pierwsza reakcja na tę wiadomość? Co wtedy poczułyście?

Uczennica:

,,Gdy pierwszy raz usłyszałam, ze zapadła taka decyzja, byłam przestraszona. Egzaminy ósmoklasisty miały się odbyć za 1,5 miesiąca. Szczerze, byłam chyba jedyna osoba w klasie, która ta sytuacja przejęła. Wszyscy inni byli zadowoleni, że nie ma szkoły. Po pewnym czasie pomyślałam, ze w sumie nie chodzenie do szkoły przez 1,5 miesiąca da mi więcej czasu na naukę (nie dało - haha)."

Mamy:

,,Decyzja o zamknięciu szkół myślę że była do przewidzenia a jednak zaskoczyła. Naiwnie chcieliśmy wierzyć że to na chwilę, że zaraz wrócimy do normalności. "

,,Pierwsza reakcja- niepokój, jak to wszystko ogarnąć …. Spakowane książki, tornistry zabrane wszystko ze szkoły i co dalej … no jakieś zakupy aby przetrwać kolejne dni z obiadami… po szkole pojechałyśmy do Selgrosa – a tam kolejki kilometrowe :) puste półki w niektórych miejscach - w kolejce do kasy stałyśmy około godziny- ale na kilka dni byliśmy zabezpieczeni .''

Nauczycielka:

,,Pierwsza myśl to- wreszcie! Dlaczego tak późno? Słuszna decyzja. I nagle pojawiła się obawa, co dalej, jak to wszystko, to nasze życie będzie się toczyło?''



2.Domyślam się ze początki nauki czy nauczania online nie były łatwe. Co sprawiło Wam najwiecej trudności ?

Uczennica:

,,Myślę, że najgorszy na początku nauczania online był zawód, jaki poczułam, gdy dowiedziałam się, że nikt w mojej klasie nie włącza kamerek (hahah). Najbardziej ekscytowało mnie widzenie wszystkich moich przyjaciół, ale no cóż🤷🏽‍♀️...''

Mamy:

,,W pierwszej chwili nawet nie zastanawialiśmy się jak to wszystko zorganizować. Szczerze mówiąc raczej przez 12 lat nie mieliśmy większych problemów z opieka nad dziećmi. Zawsze blisko nas byli rodzice, na których zawsze mogliśmy liczyć. W tym przypadku niestety musieliśmy poradzić sobie sami. Kiedy już wyklarowała się sytuacja z opieką, mogliśmy skupić się na sprawach związanych z nauką... I tu nie było kolorowo.. Po pierwsze problem ze sprzętem - telefon z dostępem do internetu nie załatwiał sprawy. Sfatygowane, zakurzone laptopy nie grały już z programami, na których mieliśmy pracować.. Ale i stanowisko pracy udało się w końcu wyposażyć.. A potem się zaczęło..''


,,Najwięcej trudności :)… wszystko…… :) nie mieliśmy tylu komputerów … mieszkamy na wsi więc trudności z połączeniem internetowym, pożyczanie telefonów – no jeden wielki chaos :) i sporo nerwów….''

Nauczycielka:

,,Najtrudniejsza była zmiana sposobu funkcjonowania. Konieczność pracy zawodowej

w połączeniu z nauką dzieci w domu wymusiła zorganizowanie dodatkowego sprzętu. Następnie nauczenie się nowych narzędzi komputerowych. Dalej problemy z wydajnością internetu ponieważ wykorzystywany jest on przez 4 osoby. Zorganizowanie czasu dla 5 latka, który w trakcie zdalnej pracy sióstr i rodziców musiał zrozumieć, że powinien zająć się sobą sam. ''


3.Jak praktycznie wyglada teraz nauka/pomoc w nauce/ nauczanie? Czy przybyło, czy raczej ubyło Wam obowiązków edukacyjnych?

Uczennica:

,,Mam wrażenie, że przez to, ze nie ma teraz zbyt wielu zajęć dodatkowych i nie ma gdzie wychodzić, to nauczyciele zadają nam więcej. Tak było dopóki egzaminy nie zostały przełożone. Teraz nie jest już tak źle, ale to może też dlatego, że już nie przyzwyczaiłam:). Uczymy się praktycznie tak samo jak przez kwarantanną. Niektóre lekcje są ciekawe,

a niektóre nie. Mam jednak wrażenie, że teraz mniej osób uczestniczy w lekcjach. Jestem kilka razy pytana o tę samą pracę domową od różnych osób i wydaje mi się, że przez to, że nauczyciele ich nie widzą, przestają uważać. ''

Mamy:

,,Miliony wiadomości przysyłane przez różne środki komunikacji na konto dzieci, na konto rodzica. Cały dzień trzeba było śledzić wszystko sprawdzać żeby czegoś nie przegapić. Jeden wielki bałagan. Więc początki były bardzo trudne. Myślę że z czasem sytuacja trochę się normuje, jednak obowiązków nam rodzicom przybyło. Brak takiego bezpośredniego kontaktu z nauczycielem skutkuje tym, że pojawiają się braki u dzieci, które próbują być uzupełniane przez rodziców. Niestety nie zawsze my rodzice posiadamy umiejętności lub choćby autorytet, które pozwalałyby skutecznie załatać "dziurę" w nauczaniu.''

,,Początkowo ze szkoły napływało mnóstwo zadań, z każdego przedmiotu, z którymi ciężko było od razu się rozprawić. Były to zadania zamieszczane w plikach z koniecznością odesłania odpowiedzi. Wymagało to długiego przesiadywania przed komputerem, nauczenia się cierpliwości do maszyny komputerowej, żmudnego szukania rozwiązań do czego z nikt z nas nie był przyzwyczajony.''

,,Dziewczynki sobie świetnie radzą z technicznymi tematami, jedynie co, to trudne jest zorganizowanie się ze wszystkim, dopilnowanie czy wszystko zrobiły, kontakt z nauczycielami czy uczestniczą w lekcjach – bo my z nimi nie siedzimy one są już na tyle duże, że muszą same wszystko ogarnąć ….ale przysłowie mówi: Ufaj i kontroluj … więc staramy się jakoś to kontrolować – nie zawsze wychodzi :)

Nauczycielka:

,,Dzisiaj w naszej szkole prowadzone są lekcje on-line. Nauka i sprawdziany odbywają się podczas lekcji. Dzieciom niewiele zadaje się do domu. Starsza córka już sama, bez naszej pomocy wykonuje wszelkie działania edukacyjne, młodszej czasami musimy pomóc. Obowiązków związanych z lekcjami jest mniej, porównywalnie do czasów sprzed koronawirusa.''


4.Czy nauczanie/pomoc w nauce/uczenie się tym systemem, zajmuje Wam teraz mniej czy więcej czasu? Jak organizujecie sobie dzień i czym się motywujecie aby usiąść do nauki czy przygotować się do lekcji?

Uczennica:

,,Przez to, że cały czas jestem w domu, nie mam jak odizolować szkoły od domu. Wydaje mi nie, że cały dzień robię lekcje, potem ćwiczę i już muszę iść spać, by wstać na poranne zajęcia. Nie czuje tak zmęczenia jakbym czuła, gdybym chodziła do szkoły, ale już po 2 tygodniach zaczęłam czuć zmęczenie psychiczne. Moją jedyną motywacją do wstawania rano na lekcje jest fakt, że nie cierpię uczyć nie sama- haha.''



Mamy:

,,U młodszego syna (7lat) raczej nie pojawiają się większe problemy. Pani codziennie przesyła zestaw zadań do wykonania, podpowiedzi jak poprowadzić wprowadzany temat, na co zwrócić uwagę. W przypadku starszej córki (12 lat) już jest więcej zawirowań.

,,Zajmuje trochę inny czas … dzieciom trudniej jest przestawić się na samodyscyplinę

i odpowiedzi na przychodzące maile z zadaniami – trochę nam się życie zdezorganizowało ale widzę w tym pozytywy:) zawsze szukam pozytywów: nie musimy wstawać o 6:00 rano aby przygotować się do wyjazdu do szkoły – chodzimy od kilku tygodni WYSPANI:)

Nauczycielka:

Z perspektywy dziecka, taki styl nauki zajmuje mniej czasu. Dziecko prawie w każdej chwili (poza oczywiście lekcją on-line) może wyjść na podwórko, może pobawić, się

z rodzeństwem, przytulić do kota, powygłupiać się z psem, pojeździć na rowerze itp. Cały dzień dostępni są rodzice. Z poziomu rodzica i to nauczyciela, sytuacja wygląda nieco inaczej. Nauczyciel musi przygotować się do lekcji, i to w całkowicie odmienny sposób niż dotychczas. Lekcje on-line to nie to samo co zajęcia w realu. Tu nie ma mowy o bezpośrednim kontakcie, spontaniczności takiej jak podczas lekcji w sali. Poza tym, sprawdzanie zadawanych prac, co oczywiście jest koniecznym elementem edukacji zajmuje mnóstwo czasu. Dlaczego? Każdą przygotowaną pracę trzeba wysłać lub załączyć jako plik w odpowiednim programie dla każdego ucznia (uczniów mam około 230). Następnie otworzyć otrzymany plik od każdego ucznia, przesłany w różnej formie i jakości. Przypominam, że dalej mamy do czynienia z maszyną, komputerem, który czasami nie zadziała tak jakbyśmy tego oczekiwali, i dodatkowo z wymaganą przez nas szybkością! Kolejną trudnością jest skomentowanie pracy, zapisanie i ponownie odesłanie uczniowi (przypominam o ilości uczniów-powyżej 200). Czasami trudno oderwać się od pracy. Konieczność sprawdzenia czy odesłania uczniowskich prac, a także odczytania wiadomości i odpowiedzenia na nie zajmuje mnóstwo czasu. Do tego czynności związane z egzystencją, chociażby posiłki, sprzątanie, pranie... Jak organizujemy czas? Organizacji uczymy się wszyscy codziennie, ustalamy kolejność działań i cieszymy się z tego, że jesteśmy w domu ''


5.Jak odnaleźli się w tym nowym systemie Wasi bliscy domownicy? Czy trudno było zorganizować dzień tak, aby skorzystać z lekcji jak najwiecej?

Uczennica:

,,Moi rodzice też pracują z domu, więc wszyscy przez większość dnia patrzymy

w komputery. Jednak wydaje mi się, że już się przyzwyczailiśmy i jakoś sobie radzimy:).''

Mamy:

,,Domyślam się, że dla nikogo nie jest to łatwa sytuacja, nauczyciele, rodzice, dzieci wszyscy musimy odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Musimy nauczyć się od nowa uczyć. Szczerze mówiąc uważam (chociaż może się mylę), że semestr dzieci mają już

"w plecy" . Nie każdy temat da się załatwić wysłaniem kart pracy, a i dzieci mają inny stosunek do tego typu zajęć, przynajmniej moje . Odrobią to co muszą, ale żeby zagłębiły się w nowe tematy to już inna sprawa. Dlatego myślę, że raporty raportami (nauczyciele muszą się pewnie rozliczyć się ze swojej pracy), ale bądźmy też ludźmi. ''

,,Tak to było i nadal jest trudne – zwłaszcza z zadaniami domowymi i przygotowaniem do sprawdzianów – ten podział że uczę się na lekcjach w szkole a potem przyjeżdżam do domu i odrabiam lekcje jest innym modelem (da się to jakoś rozgraniczyć – w domu jest trudniej…)''

Nauczycielka:

,,Na początku dzieci były zachwycone wolnością od szkoły. Wolność ta oznaczała ciągłe przebywanie w domu, brak konieczności jeżdżenia do szkoły, czy przedszkola, możliwość przytulenia się do mamy czy taty w każdej chwili. Szybko jednak trzeba było zmienić myślenie, z takiego, że to nie wakacje! Nastąpił podział obowiązków. Każdy ma określony, spisany czy narysowany (w przypadku młodszych dzieci) zakres swoich działań. Wstajemy o określonej godzinie i wszystkie poranne działania prowadzą do tego, żeby o 9 można było już rozpocząć lekcje on-line. Mamy wydrukowane plany lekcji, niezbędne hasła i linki do lekcji. Każdy ma swój sprzęt, swoje miejsce. Nawet 5 latek wie, że jak są lekcje to on wtedy coś zbuduje, albo się pobawi samochodami, albo zrobi sobie kanapki jak zgłodnieje czy wyjdzie na podwórku do piaskownicy. Teraz, po ponad miesięcznym szkolnym życiu on-line możemy śmiało powiedzieć, że jest dobrze.''


6.Czy widzicie jakieś pozytywy w nauczaniu takim systemem i czy to doświadczenie czegoś Was nauczyło? Czy wg.Was wpłynie to w jakiś sposób na dalszą edukację?

Uczennica:

,,Dużym plusem takiego nauczania jest fakt, ze nie mamy tak dużo sprawdzianów

i kartkówek (haha), a jak już mamy, to nikt nie przeszkadza wydając dziwne dźwięki, czy rozmawiając.''



Mamy:

,,Dla dzieci, zwłaszcza dla nich jest to czas szczególny, nie mogą spotkać się ze swoimi przyjaciółmi, dziadkami, nie mogą spędzać czasu na świeżym powietrzu, często zostają sami zamknięci w czterech ścianach, czekając na przyjście rodziców. ''

,,Zawsze szukam pozytywów! Tak widzę pozytywy – nie ma stresów, że ktoś przeszkadza na lekcji… , uczeń może dokładnie wysłuchać nauczyciela i jak chce się czegoś nauczyć to może jest na to miejsce – pytanie czy każdy z tego skorzysta…? Pewnie będzie trzeba sporo tematów nadrobić - ale cóż... taki czas''

Nauczycielka:

,,Pozytywy to: więcej czasu dla siebie i dla rodziny, możliwość wszystkich wspólnych posiłków, co wg mnie jest szalenie ważne w budowaniu wspólnoty rodzinnej, częstsze przebywanie na świeżym powietrzu, aktywność fizyczna, brak konieczności wyjazdów samochodem, prasowania ubrań - koszul, przesadnej dbałości o fryzurę czy makijaż, nie trzeba nadmiernie się spieszyć żeby zdążyć wszędzie na czas... Praca, szkoła w zasięgu ręki, myszki, komputera. Myślę, że ta sytuacja wpłynie na dalszą edukację, może nie globalnie i systemowo ale pojedynczo i lokalnie, mam na myśli np. korepetycje, spotkania firmowe (okazuje się, że nie każde musi odbywać się stacjonarnie).''


7. ,,Jak uczyć i nauczać w czasach koronawirusa aby nie zwariować” - podajcie 3 dobre rady :)

Uczennica:

,,Róbcie sobie przerwy. W przerwach róbcie rzeczy w ogóle niezwiązane ze szkołą. Pijcie duuuuużo wody :).''

Mamy:

,,Życzę sobie i Wam, abyśmy zdrowi i silniejsi doczekali rychłego powrotu do zwyczajności.''

,,Nie lubię dawać rad bo każdy z nas jest inny – należy słuchać swoich dzieci, słuchać nauczycieli i wyciągać to co najlepsze z tej sytuacji …. Cieszyć się dniem dzisiejszym

i szukać drobnych radości aby „nie zwariować” :).''

Nauczycielka:

,,Dla uczniów: nagrywaj to czego się uczysz, gadaj do siebie jak się uczysz, zadzwoń do koleżanki i z nią pogadaj, w przerwach baw się z rodzeństwem, biegaj, skacz, graj w gry, piecz ciasto, rób frytki, czy sałatkę, kto co lubi, poleż i przyjrzyj się sufitowi bo wreszcie masz czas, czytaj książki! Dla rodziców: to samo co dla dzieci, ponadto popatrz na swoje dzieci, wreszcie masz czas, doceniaj, przytulaj, nie poganiaj, to czas żeby pozwolić sobie na wspólne wykonywanie różnych czynności, sprzątania, gotowania, prania. To czas, który możemy wykorzystać na modelowe wychowanie naszych dzieci. Uczmy się cierpliwości, w końcu zdążycie ze wszystkim... starajmy się głęboko oddychać w chwilach gdy mamy ochotę wrzeszczeć na wszystko i wszystkich, rzućmy czymś jeśli chcemy ale popatrzmy tylko gdzie to poleci, żeby nie zniszczyć i nie mieć wyrzutów sumienia. Pomieszkajmy w domu, wreszcie nie czujemy się jak w hotelu, wychodźmy często na świeże powietrze i rozmawiajmy ze sobą albo milczmy, jak kto woli, ważne żeby była chemia. Dla nauczycieli: starajmy się pracować tylko parę godzin dziennie, wyłączać komp. po określonej przez nas samych godzinie, nie zaglądajmy non stop do maili, zadawajmy uczniom na miarę naszych i uczniowskich możliwości, uczmy tak, jakbyśmy, chcieli być uczeni. Dzwońmy do siebie, omawiajmy frustrujące sprawy, radźmy się w trudnych sytuacjach, pomagajmy rozwiązywać problemy, szukajmy kontaktu z osobami wspierającymi. Uśmiechajmy się i przywołujemy miłe i pozytywne wspomnienia! ''


8. Ostatnie pytanie kieruję do uczniów i nauczycieli: czy tęsknicie do szkoły? Jeżeli tak, to za czym tęsknicie najbardziej?

Uczennica:

,,Strasznie chciałabym już wrócić do szkoły. Głównym powodem jest to, że MUSZĘ spotkać się już z moimi przyjaciółmi, bo strasznie tęsknię na nimi i naszymi głupimi pomysłami -haha.''

Nauczycielka:

,,Tęsknimy za: zajęciami dodatkowymi, na których można było oddać się swojemu hobby, relaksować się poszerzając umiejętności w dziedzinach szczególnie interesujących np. taniec, akrobatyka, jazda konna, rysunek. Brakuje też i przede wszystkim kontaktu z drugim człowiekiem, z dziećmi w szkole, z kolegami, koleżankami z pracy, rozmowami oko w oko, atmosfery szkolnej, klasowej, niepowtarzalnej. Moje dzieci różnie, jedna tęskni za koleżankami, za paniami nauczycielkami, szczególnie za panią od plastyki a druga w ogóle nie tęskni za szkołą, twierdzi, że mogłaby się tak cały czas uczyć, tylko coraz spotkać

z ulubioną koleżanką.''


Nic dodać, nic ująć.

Dziękuję za rozmowę.

Moimi GOŚĆMI były:

Lena (lat 11)

Gosia-mama Kuby i Julki

Agnieszka- mama nastoletnich córek

Nauczycielka biologii w klasach 7 i 8. Mama 12letniej Zuzi, 7letniej Ani i 5 letniego Krzysia.


DOŁĄCZ DO NASZEJ LISTY MAILINGOWEJ

© 2019 ANETA STRZESZEWSKA

  • Facebook
  • YouTube
  • Instagram