• Aneta Strzeszewska

CZY Z KAŻDĄ KROSTKĄ DO LEKARZA?

#mammamia #polsat #szpital #mswia #wołoska #nfz #zdrowie #lekarz #pielęgniarka



Pewnego jesiennego dnia dostałam zaproszenie, do wzięcia udziału w telewizyjnej, śniadaniowej rozmowie.



Producentka programu ,,Mamma mia" emitowanego na kanale Polsat Rodzina, widziała mnie tam w roli młodej, niedoświadczonej mamy🙈.

Aż małpka zakrywa oczy na tę niby młodość 😉.

No ale myślę sobie- pojadę!


Założyłam tematyczną bluzkę z nowo narodzonym Simbą, wyprostowałam włosy, z twarzą niestety nie dało się nic zrobić. Uroki urlopu macierzyńskiego każda matka ma na,, fejsie ".

Na kanapie miałam siedzieć z Julkiem i Panią Doktor - dermatolog.




Niestety, jedno z nas stwierdziło w ostatniej chwili że nie będzie występować😂😂😂.

💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩💩

Rozmowa odbyła się więc w pomniejszonym gronie.

A więc… Czy z każdą krostką do lekarza?


https://www.ipla.tv/wideo/rozrywka/MAMMA-MIA/5015880/MAMMA-MIA-Odcinek-209/cb1b75a9c47dfac53bf50b4f8b5c65e4?seasonId=5015880


Dwa dni temu minęło 2 miesiące z naszym Koralikiem (tak na niego mówimy).




Przez ten czas odwiedziłam wielu lekarzy. Dziś wiem że ,,za sporo".

Pierwszym którego odwiedzam zawsze, jest znany wszystkim dr Google.



Wg. niego, objawy zwykle świadczą albo o lekkiej chorobie albo o raku.

I za każdym razem obiecuję sobie: ,,więcej nie będę tego czytać" a i tak czytam, a później się stresuję. Ech…

Wy też tak macie?

Ale nie ważne co mówi dr Google. Zwykle, następnego- lub jeszcze tego samego dnia gdy zauważę niepokojące objawy u Julka, jadę do lekarza.

Nie będę tutaj opisywać wszystkich naszych wizyt w gabinetach lekarskich, bo to nuda.

Ale jedną z nich muszę.



Warszawa. Nocna pomoc lekarska. Godzina - koło 21:00. Pani w recepcji mówi że można wchodzić do gabinetu nr 3. Idziemy pod drzwi, pukamy, ale głucho. Nikt nie otwiera, nikt nie mówi,, proszę ", nic się nigdzie nie wyświetla.

Po jakiejś minucie oczekiwania, słyszymy zza drzwi czyjeś kroki. Klamka wolno opada w dół i zza drzwi wychyla się Pani Doktor. Zachrypiałym głosem zaprasza nas do środka.

Wchodzimy. Po chwili, Pani Doktor, ubrana w fartuch (na który zarzuciła stary, podziurawiony koc),  bada naszego malca, zerkając ciągle na niedaleko stojący komputer...

Diagnoza brzmi tak: ,,Nic groźnego, jutro z rana do pediatry, ja nie mam kwalifikacji.

Ale pielucha brudna… "


🙈🙈🙈...

Brudna bo jechaliśmy tam godzinę!

Ubieramy więc (bez komentarza) Julka, i chcemy się jak najszybciej ewakuować z tego strasznego miejsca.

Ciekawość moja jednak wygrywa, patrzę na monitor komputera i... w tym momencie pojawia się na nim, znajomy wszystkim Klecha:)



Okazało się że oderwaliśmy Panią Doktor od seansu filmowego…

Gdy byliśmy jeszcze w gabinecie, a Koralik miał założoną już czystą pieluszkę, body i spodenki, Pani Doktor oglądała już kolejną scenę, kompletnie nie zwracając uwagi na to że jeszcze tam jesteśmy!



Na koniec ani be ani me ani nic. Nawet do widzenia…

Takie leczenie na NFZ😉.

Historia prawdziwa i może nawet troszkę śmieszna, albo żałosna… bo nasz  synek akurat wtedy miał niegroźną dolegliwość.

NA SZCZĘŚCIE!


Dla kontrastu, niedawno Koralik bardzo ciężko zachorował. Przeżyliśmy wielki strach

o niego. Lekarze ze szpitala MSWiA dzielnie walczyli aby wyzdrowiał. Wszystko dobrze się skończyło dzięki NIM, Panu Bogu oraz wsparciu i modlitwie WSZYSTKICH którzy byli

z nami w tych ciężkich chwilach.

Dziękuję Wam Kochani❤️.



Szpital MSWIA ma średnie opinie…

Faktycznie, pod salą zwaną ,,Rentgen” śpią bezdomni. W bufecie, placki ziemniaczane smakują jak frytki. Ale…

Oddział chorób dziecięcych i noworodkowych jest CUDOWNY.


Pragnę tutaj świadomie napisać, iż w całym swoim życiu nie spotkałam się tak ciepłą

i profesjonalną opieką zdrowotną.

Lekarze i Panie Pielęgniarki z niezwykłym szacunkiem i troską odnoszą się tam, nie tylko do małych pacjentów, ale również do ich opiekunów. Może na oddziale nie ma łóżek

i pościeli dla rodziców, a sale są dosyć ciasne...

jednak są tam Ludzie przez duże L.


Nie wiem czy ten wpis dotrze do KOGOŚ z wyżej wymienionych, ale i tak chcę im tutaj podziękować.

Dziękuję za uratowanie zdrowia i życia mojemu synkowi.

Dziękuję za wszystkie słowa otuchy i wsparcia.

Dziękuję za ciepły koc i zupę mleczną.

Dziękuję za nocną pomoc kiedy na ,,placu boju’’ został tata Julka.

Dziękuję za rozmowy, zrozumienie i pomoc w każdej chwili.


Julek z Rodzicami



Kończąc ten wpis życzę WSZYSTKIM współpracy tylko z taką SŁUŻBĄ ZDROWIA.

PS. EWA MNIE ZABIJE ZA OSTATNIE ZDANIE:):):):):):):):):)


A WW. EWUNI PRAGNIEMY SZCZEGÓLNIE PODZIĘKOWAĆ ZA POMOC, CZUWANIE RAZEM Z NAMI, ŁZY RADOŚCI I SMUTKU ORAZ KLEIK RYŻOWY.


DOŁĄCZ DO NASZEJ LISTY MAILINGOWEJ

© 2019 ANETA STRZESZEWSKA

  • Facebook
  • YouTube
  • Instagram